W skrócie: to metoda warsztatowa, w której uczestnicy budują z klocków LEGO rozwiązania złożonych problemów. Cały proces zmienia sposób myślenia o pracy, współpracy i rozwoju.

LEGO® SERIOUS PLAY® (LSP) powstało już ponad 25 lat temu we współpracy LEGO® i dwóch naukowców z IMD w Lozannie: prof. Johana Roosa i Barta Victora. To, co było programem rozwoju menedżerskiego LEGO®, zmieniło się w wyjątkową, globalną metodę pracy, z której dziś korzystają z niej największe firmy na świecie – od Google, przez Coca-Colę, po NASA.

Dlaczego? Bo tam, gdzie trzeba innowacyjności i zaangażowania zespołu, ta metoda działa najlepiej. Dostrzegamy to od ponad 6 lat, prowadząc warsztaty w metodologii LEGO® SERIOUS PLAY® (LSP) w Polsce. Pracowaliśmy zarówno z: ✅ zespołami i menedżerami HR ✅ największymi telekomami, ✅ ubezpieczycielami z TOP 10, ✅ firmami utilities w całej Polsce ✅ agencjami interaktywnymi (300 osób), ✅ agencją rozwoju regionalnego zarządzającą projektami o wartości 2 mld zł… I mniejszymi firmami, które również potrzebują zrozumienia wewnętrznie!

Wszędzie obserwujemy to samo: LSP otwiera przestrzeń do rozmów, które wcześniej były niemożliwe.

Jak to działa?

Kiedy prowadzę warsztat LSP, wszystko zaczyna się od pytania. Nie byle jakiego – to musi być pytanie-wyzwanie, które naprawdę dotyka sedna problemu albo celu zespołu. Na przykład: jak funkcjonuje moja firma, tu i teraz – a jak powinna wyglądać? Jak prowadzić szkolenia dla działu sprzedaży, by były skuteczne? Jak sprawić, by zespół komunikował się otwarcie?

Przekuwam to pytanie na serię ćwiczeń – i dzieje się coś niezwykłego: w odpowiedzi na pytanie, każdy uczestnik buduje swoją odpowiedź z klocków LEGO. W rezultacie dzięki pracy w grupie mamy nie notatki, nie slajdy, tylko modele – pełne metafor i znaczeń. Nagle to, co zwykle trudno ubrać w słowa, staje się widoczne w formie budowli.

Model z warsztatu – opisany przez uczestnika

Następny krok to opowieści. Każdy opowiada, co zbudował i co to dla niego znaczy. To moment, w którym wszyscy naprawdę się słuchają – bo historia zawsze wciąga bardziej niż zwykła deklaracja.

Dzielenie się wiedzą, opowieść o modelu – to kluczowy element warsztatu

Następnie przychodzi refleksja: Uczestnicy zaczynają dostrzegać podobieństwa, różnice, ukryte wątki… Wtedy łączymy modele w jedną wspólną makietę – obraz całego systemu, zespołu czy strategii.

To właśnie w tym momencie pojawia się magia: wszyscy widzą na stole to, co wcześniej było tylko w głowach. A rozmowa, która normalnie trwałaby tygodniami i kończyła się w pół zdania, nagle staje się jasna, konkretna i wspólna.

Co daje taki warsztat?

Każdemu – coś innego, ale wszystkim – głębszy wgląd i nowe spojrzenie na problem, nad którym pracowaliśmy wspólnie.

🏢 w dużych firmach LSP zapewnia klarowność i spójną mapę wyzwań

Na jednym z warsztatów menedżerowie budowali swoje spojrzenie na rynek. Każdy miał inną perspektywę, ale dopiero wspólny model pokazał, jak ich wizje się uzupełniają i gdzie kryją się ryzyka. Konstrukcje – jak mur oddzielający firmę od klienta czy góra lodowa symbolizująca ukryte problemy – sprawiły, że decyzje, co robić z problemami, zapadły szybciej niż w tradycyjnej dyskusji.

👥 w zespołach LSP wspiera lepsze zrozumienie priorytetów i współpracę

Zespół trenerów próbował zdefiniować swoją kluczową wartość, która decyduje o sukcesie. Dyskusja meandrowała – dopiero gdy zbudowali „supermoc” w formie zwierzęcia zmieniającego kolor i kształt, uświadomili sobie, że chodzi o zdolność do adaptacji i uczenia się. Ta metafora stała się językiem, który łączył ich działania i komunikację z klientami.

🙋 menedżerom praca LSP zapewnia korzyści osobiste: głęboki wgląd i autorefleksję

Czasami LSP działa najgłębiej indywidualnie. Pamiętam uczestnika, który miał trudność z określeniem swojej roli w zespole. Zbudował most – stabilny, ale niedokończony. Pokazał go zespołowi i omówił. Wszyscy współpracownicy zrozumieli Zrozumiał, że czuje ogromną odpowiedzialność, ale potrzebuje dalszego rozwoju. Takie metafory zostają na długo i działają jak kotwice dla przyszłych decyzji.

Sprawdź, jaki warsztat pasuje do Ciebie!

Zapytaj o warsztat LEGO® SERIOUS PLAY®

Opisz krótko wyzwanie, przed którym stoi Twój zespół lub organizacja. Odezwiemy się, żeby doprecyzować potrzeby i zaproponować format warsztatu.

    Kim jesteśmy i dlaczego to robimy?

    Inntu to zespół praktyków i pasjonatów LEGO® SERIOUS PLAY®. Łączy nas przekonanie, że ta metoda pozwala zespołom i liderom naprawdę się usłyszeć, zrozumieć swoje cele, odkryć bariery i znaleźć nowe perspektywy.

    Jednym z założycieli Inntu jest Maciej Kuźmicz – certyfikowany facylitator LEGO® SERIOUS PLAY®, który jako jedyny w Polsce może w akredytacji Inthrface trenować innych facylitatorów tej metody. To właśnie Maciej przeszkolił nasz ośmioosobowy zespół, dzięki czemu jesteśmy dziś największym i jedynym takim zespołem certyfikowanych facylitatorów LSP w Polsce.

    Od ponad 10 lat działamy w komunikacji i marketingu, a od 6 lat prowadzimy warsztaty LEGO® SERIOUS PLAY® – w Polsce i za granicą, po polsku i angielsku, z zespołami liczącymi od 2 do 200 osób. Pracujemy dla dużych organizacji i małych firm, zawsze w tym samym celu: aby pomóc ludziom i organizacjom odkrywać klarowność, energię i odwagę do działania.

    Jako jedyny w kraju Certyfikowany Partner Szkoleniowy Inthrface dbamy o to, by w Polsce metoda LSP była rozwijana z zachowaniem najwyższych standardów – tych samych, które na świecie wyznacza prof. Johan S. Roos, współtwórca metody LEGO® SERIOUS PLAY®.

    Wspólnie zbudujmy z LEGO Twoje wyzwanie, biznes, zespół!

    Jeżeli Twoja organizacja ma być wyjątkowa, pozwól nam zbudować ją wspólnie z Tobą i Twoim zespołem! Wystarczy puścić wodze wyobraźni podczas warsztatu, który stworzymy dla Ciebie w specjalnej metodologii LEGO® SERIOUS PLAY®. Inntu jest największym zespołem w Polsce, pracującym tą metodą, pierwszym w historii certyfikowanym do pracy po polsku. Ośmioro facylitatorów z doświadczeniem m.in. w sektorach technologicznych, finansach, retailu, energetyce, IT czy sferze publicznej poprowadzi skutecznie każdy warsztat!

    Po nasze warsztaty sięgają firmy, instytucje, szkoły, liderzy

    Każdy warsztat projektujemy na zamówienie

    Opieramy się na procesie wywodzącym się z serca LEGO® SERIOUS PLAY®. Metoda, którą pracujemy, jest zaakceptowana przez prof. Johana S. Roosa, jednego z trzech twórców LSP. Tworzymy aktywację, która w grupie lub indywidualnie pozwala wypracowywać zupełnie nowe rozwiązania tam, gdzie już wszystko zostało wielokrotnie opowiedziane.

    Tak, wiemy. Taki warsztat wygląda jak zabawa – ale jego wyniki są bardzo, bardzo serio. Wiedzą to również firmy, które zdecydowały się z nami na taki proces. LEGO® SERIOUS PLAY® pozwala bowiem pogłębić proces refleksji i pomaga wywołać dialog tam, gdzie zawsze były bariery. I dlatego jest tak skuteczne. Zobacz wideo, podczas którego opowiadam, dla kogo i czym jest LSP:

    Jak pracujemy z LEGO® SERIOUS PLAY®?

    Kiedy prowadzę warsztat LSP, wszystko zaczyna się od pytania. Nie byle jakiego – to musi być pytanie-wyzwanie, które naprawdę dotyka sedna problemu albo celu zespołu. Na przykład: jak funkcjonuje moja firma, tu i teraz – a jak powinna wyglądać? Jak prowadzić szkolenia dla działu sprzedaży, by były skuteczne? Jak sprawić, by zespół komunikował się otwarcie?

    Przekuwam to pytanie na serię ćwiczeń – i dzieje się coś niezwykłego: w odpowiedzi na pytanie, każdy uczestnik buduje swoją odpowiedź z klocków LEGO. W rezultacie dzięki pracy w grupie mamy nie notatki, nie slajdy, tylko modele – pełne metafor i znaczeń. Nagle to, co zwykle trudno ubrać w słowa, staje się widoczne w formie budowli.

    Następny krok to opowieści. Każdy opowiada, co zbudował i co to dla niego znaczy. To moment, w którym wszyscy naprawdę się słuchają – bo historia zawsze wciąga bardziej niż zwykła deklaracja.

    Następnie przychodzi refleksja: Uczestnicy zaczynają dostrzegać podobieństwa, różnice, ukryte wątki… Wtedy łączymy modele w jedną wspólną makietę – obraz całego systemu, zespołu czy strategii.

    To właśnie w tym momencie pojawia się magia: wszyscy widzą na stole to, co wcześniej było tylko w głowach. A rozmowa, która normalnie trwałaby tygodniami i kończyła się w pół zdania, nagle staje się jasna, konkretna i wspólna.

    Czy to dla mnie? Co daje taki warsztat?

    Każdemu – coś innego, ale wszystkim – głębszy wgląd i nowe spojrzenie na problem, nad którym pracowaliśmy wspólnie.

    W firmach 🏢 LSP zapewnia klarowność i spójną mapę wyzwań

    Na jednym z moich warsztatów menedżerowie budowali swoje spojrzenie na rynek. Każdy miał inną perspektywę, ale dopiero wspólny model pokazał, jak ich wizje się uzupełniają i gdzie kryją się ryzyka. Konstrukcje – jak mur oddzielający firmę od klienta czy góra lodowa symbolizująca ukryte problemy – sprawiły, że decyzje, co robić z problemami, zapadły szybciej niż w tradycyjnej dyskusji.

    W zespołach 👥 LSP wspiera lepsze zrozumienie priorytetów i współpracę

    Zespół trenerów próbował zdefiniować swoją kluczową wartość, która decyduje o sukcesie. Dyskusja meandrowała – dopiero gdy zbudowali „supermoc” w formie zwierzęcia zmieniającego kolor i kształt, uświadomili sobie, że chodzi o zdolność do adaptacji i uczenia się. Ta metafora stała się językiem, który łączył ich działania i komunikację z klientami.

    Menedżerom 🙋 praca LSP zapewnia korzyści osobiste: głęboki wgląd i autorefleksję

    Czasami LSP działa najgłębiej indywidualnie. Pamiętam uczestnika, który miał trudność z określeniem swojej roli w zespole. Zbudował most – stabilny, ale niedokończony. Pokazał go zespołowi i omówił. Wszyscy współpracownicy zrozumieli Zrozumiał, że czuje ogromną odpowiedzialność, ale potrzebuje dalszego rozwoju. Takie metafory zostają na długo i działają jak kotwice dla przyszłych decyzji.

    Ile to będzie trwało?

    Warsztaty oparte na materiałach i metodologii LEGO® Serious Play ® różnią się liczbą uczestników i czasem trwania – w zależności od tematu. Zaprojektujemy dla Ciebie warsztat szyty na miarę, w zależności od potrzeb.
    Krótka sesja trwa 3-4 godziny. Najdłuższa – nawet dwa dni. Liczba uczestników? Od jednego do kilkudziesięciu (a może nawet kilkuset, jeśli tego potrzebujesz).
    Uczestnicząc w warsztacie LEGO® Serious Play ® uruchomisz umiejętności wizualne, słuchowe i kinestetyczne. Możesz również stworzyć wspólny język – niezależnie od kultury organizacji, statusu uczestników.

    Pewnie jest drogo?

    Tak, koszt będzie wyższy niż dla standardowego warsztatu. Ale zaprojektujemy ten proces specjalnie dla Ciebie, a tak naprawdę – wspólnie z Tobą. Inaczej nie będzie działał. To wymaga czasu, nie oszukujmy się, a więc kosztuje. No i przyznaj się: kiedy ostatnio używałeś LEGO do pracy? Nigdy?

    Ale zanim chwycisz w ręce klocki – nie wierz nam na słowo, tylko zobacz, jak dla Macieja Filipkowskiego, na wizji budowaliśmy przyszłość jego podcastu biznesowego: Zaprojektuj Swoje Życie! Urodziny podcastu zaprojektujswojezycie.pl z klockami lego

    LEGO®, SERIOUS PLAY®, minifigurka oraz klocek LEGO® i ich połączenia są znakami towarowymi Grupy LEGO®, która nie sponsoruje, nie autoryzuje ani nie wspiera tej strony internetowej.

    Zarówno w zarządzaniu projektami, jak i w strategiach marketingowych, właściwe porozumienie się z różnymi grupami ludzi ma ogromne znaczenie. Dwa pojęcia, które często pojawiają się w tych kontekstach, to interesariusz i persona. Chociaż mogą się one wydawać podobne, istotnie się od siebie różnią.

    Interesariusz: Kto to jest?

    Interesariusz, to realna osoba lub grupa, która ma interes lub wpływ na projekt, inicjatywę lub działalność. Mogą to być zarówno osoby wewnętrzne: pracownicy czy zarząd, oraz zewnętrzne: klienci, dostawcy, społeczność lokalna, czy np. instytucje publiczne. Kluczowe jest zrozumienie, że interesariusze mogą mieć różne cele i oczekiwania. Zarządzanie nimi polega na identyfikacji, angażowaniu i zarządzaniu ich wpływem na nasz projekt.

    Persona: Kogo reprezentuje?

    Persona to abstrakcyjna postać, która reprezentuje konkretnego użytkownika, klienta lub segment rynku. Tworzenie person pozwala na lepsze zrozumienie potrzeb, motywacji i zachowań grupy docelowej. Umożliwia to dostosowanie strategii marketingowej czy produktowej do ich wymagań. Persona jest oparta na danych demograficznych, psychograficznych i behawioralnych, które pozwalają na stworzenie realistycznego obrazu docelowego klienta.

    Różnice między interesariuszem a personą:

    Zakres: Interesariusz odnosi się do realnej osoby, grupy osób lub instytucji, które mogą mieć wpływ na projekt. Persona koncentruje się na zindywidualizowanej koncepcji użytkownika lub klienta.

    Cel: Interesariusze mogą mieć różne cele i oczekiwania w zależności od ich roli i interesów w projekcie, podczas gdy persona reprezentuje idealnego klienta, pomagając w dostosowaniu oferty do ich potrzeb.

    Metody identyfikacji: Interesariuszy identyfikuje się poprzez analizę ich roli i wpływu na projekt, a natomiast persona jest tworzona na podstawie danych demograficznych, psychograficznych i behawioralnych.

    Zrozumienie i poznanie różnic między interesariuszem a personą przynosi szereg korzyści dla firmy. Poprawne zidentyfikowanie i skuteczne zarządzanie zarówno interesariuszami, jak i personami pozwala lepiej dostosować strategie komunikacyjne i marketingowe do potrzeb i oczekiwań różnych grup. Dzięki temu można efektywniej angażować interesariuszy w procesy projektowe. Pozwala to tworzyć produkty i usługi bardziej dopasowane do wymagań i preferencji docelowych klientów. Prawidłowe wykorzystanie tych koncepcji przynosi zwiększoną satysfakcję klientów, większe zaangażowanie interesariuszy oraz wzrost efektywności i konkurencyjności firmy na rynku. Dlatego warto mieć opracowane strategie zarządzania zarówno interesariuszami, jak i persony w swojej firmie.

    Chcesz wiedzieć jak to zrobić?
    Skontaktuj się z nami 😀

    Kto jest najważniejszy w kryzysie? – ćwiczenie praktyczne

    Sieć interesariuszy, budowana latami, pielęgnowana, rozwijana, doinformowana przez nas w kryzysowej sytuacji, może zdecydować o naszym być albo nie być.

    Każda firma, organizacja, instytucja ma interesariuszy, ale nie każda to sobie uświadamia. Jak więc dziś, w dobie kryzysu i niepewności, sięgnąć do tych, którzy mogą nam pomóc? Warto się do nich odwołać, część na pewno chętnie pomoże w trudnej sytuacji. Części możemy pomóc my. 

    Na początek – kim są interesariusze? To instytucje, osoby, grupy osób mogące wpływać na projekt lub działalność firmy i mogące podlegać jego oddziaływaniu. Ten wpływ – w jedną lub w drugą stronę – może być pozytywny, negatywny lub neutralny.   

    Aby zmapować tych, którzy są dla nas ważni, a także tych, dla których to my jesteśmy ważni, zachęcamy do zrobienia dość prostego ćwiczenia. Trochę jak z nieznajomymi na LinkedIn – prędzej czy później okazuje się, że do każdego jest jakieś dojście. 

    Kolorowe karteczki, długopis, do dzieła! 

    Zacznijmy od celów. Co chcemy osiągnąć? To ważne, aby nie przepalać energii, a na koniec, po nierównej walce z niewiadomą, nie popaść w rezygnację.  

    Cel – to kluczowe w naszych działaniach. Nie może nim być “stworzenie mapy interesariuszy”, bo to jest narzędzie. Tworzymy ją PO COŚ. 

    OK.  Cel ustalony, do niego się odnosimy. I jedziemy dalej. Na karteczkach wypisujemy – firmy, nazwiska, instytucje – możliwie najdokładniej: 

    I tak dalej. 

    Gotowe? Układamy dalej!

    Kto z wyżej wypisanych jest blisko naszej marki, dla kogo jesteśmy ważni, a dla kogo jednymi z wielu?  

    Na czerwono – nieprzychylni, na zielono neutralni, na niebiesko – pomocni.  

    Pomału wyłania się obraz naszej sieci. Za mała? Kogo trzeba poznać? Może komuś można… pomóc?  

    I teraz do brzegu – krok numer 2 

    Na standardowej matrycy (analiza interesariuszy w sieci jest sporo na ten temat) układamy naszych interesariuszy. I rysujemy. Kogo, do jakiej grupy przesunąć? Kto musi po prostu o nas wiedzieć? Kogo powinniśmy pilnie informować (w odniesieniu do celu)? Czyją przychylność zdobyć? Komu pilnie odpowiadać na każde pytanie: “Z kim wspólnie możemy się pochwalić sukcesem?”. 

    WSPÓLNIE. To też słowo-klucz. Kryzys wysysa energię, a jak nie ma się na kim oprzeć, łatwo się przewrócić. Z kryzysem trudno wygrywa się w pojedynkę. Po co to wszystko? 

    Po to, aby wiedzieć, z kim trzeba odświeżyć relacje. Do kogo się odezwać. Do kogo dotrzeć przez wspólnych znajomych. Kogo zainteresować przez media. Do kogo adresować wysiłki komunikacyjne i co powiedzieć. Jakimi kanałami.  

    Po to, by mieć strategię działania i nie tracić energii. By używać energii świadomie i świadomie rezygnować z niektórych rzeczy. By móc się oprzeć i umieć być wsparciem. 

    Możemy w tym pomóc i zmapować interesariuszy Twojego projektu, a może problemu. Przyjrzymy się im, zastanowimy się, gdzie są i gdzie chcemy, aby byli. Na koniec przygotujemy prezentację porządkującą informacje zebrane w czasie warsztatu. Znajdą się w niej także rekomendacje dalszych działań oraz propozycje narzędzi. Taki dokument może być bazą do przygotowania strategii dalszych działań, w tym komunikacyjnych. 

    Forum Gdańsk zmieniło oblicze centrum Gdańska i tchnęło życie w niewykorzystaną przestrzeń miejską, oddając ją mieszkańcom. Gdańszczanie i turyści „zagłosowali nogami” za pozytywnym przyjęciem nowego miejskiego organizmu – Forum Gdańsk odwiedziło już ponad 6 milionów ludzi (dane na grudzień 2018).

    Jednak w trakcie budowy, budziło liczne kontrowersje. Wraz z Grupą Eskadra zastosowaliśmy prostą receptę: rzetelnie poinformowaliśmy gdańszczan o tym, czym będzie Forum i jak zmieni ich życie. Za to działanie dostaliśmy Złoty Spinacz, najważniejszą nagrodę w polskiej branży PR. 

    Forum Gdańsk 

    Forum Gdańsk to nowe centrum miejskie. Stworzyła je firma Multi przy współpracy z Miastem Gdańsk w ramach partnerstwa podmiotu publicznego z prywatnym. Warta 900 mln zł inwestycja, zagospodarowała 6 ha zaniedbanego terenu w samym centrum Gdańska i zamieniła ją w publiczną przestrzeń z placami, bulwarem nad Kanałem Raduni, tarasami widokowymi i galerią sklepów. 

    Wątpliwości gdańszczan 

    W trakcie budowy, betonowe budynki Forum w stanie surowym zostały okrzyknięte przez aktywistów miejskich i media „betonowym klocem szpecącym Gdańsk” i „estetyczną zbrodnią” lub „inwestycyjną klapą”. Negatywnym opiniom o centrum w budowie wtórował chór mieszkańców, którzy na forach dyskusyjnych lub w komentarzach pod artykułami dawali upust swoim wątpliwościom.  

    Inn|tu i Eskadra wkraczają do akcji 

    – Gdy zaproszono nas do współpracy, w Śródmieściu była wielka dziura w ziemi i potężne betonowe budowle, mnóstwo dźwigów i… mnóstwo obaw, co to będzie. W komunikacji postawiliśmy na rzetelne informowanie o tym, jaka będzie rola Forum Gdańsk w życiu tej części miasta. Zidentyfikowaliśmy środowiska zainteresowane tym, jak będzie funkcjonować to miejsce i umożliwiliśmy im osobiste zapoznanie się z projektem.  

    mówi Alina Geniusz-Siuchnińska, manager projektu Inn|tu.

    Strategia Inn|tu skupiła się na wielopłaszczyznowej komunikacji, której celem było pełne poinformowanie społeczności o przyszłych funkcjach Forum Gdańsk i roli jaką będzie odgrywać w przestrzeni miasta. Przekonaliśmy inwestora, że warto zaprosić liderów opinii na plac budowy, by na własne oczy przekonali się, czym naprawdę będzie Forum Gdańsk dla miasta. Pokazaliśmy teren robót grupie 80-ciu przedstawicieli mediów, organizacji pozarządowych, radnych i historyków miasta. Poprzez rzeczowe przedstawienie charakteru budowanego Forum, przekonywaliśmy liderów opinii, że w centrum miasta wyrasta coś więcej niż centrum handlowe – nowe centrum miasta. Jakież było ich zaskoczenie, gdy dowiedzieli się, że przestrzeń publiczna zajmować będzie ponad 40% całego Forum Gdańsk! Dzięki naszej aktywności komunikacyjnej, media oceniały nie tylko wygląd Forum Gdańsk w trakcie budowy (jaki budynek wygląda wtedy dobrze?), zaczęły również przedstawiać mieszkańcom więcej informacji o roli, jaką odegra ono w przestrzeni publicznej.  

    Pomocny był w tym przygotowany przez Eskadrę na okoliczność kampanii otwarciowej koncept Nowego Mieszczanina.  

    Marka i towarzysząca jej komunikacja wizualna m.in. na miejskich billboardach, zbliżyła mieszkańców Gdańska do Forum – jako miejsca przeznaczonego właśnie dla nich.  

    Oprócz tradycyjnych działań public relations wspartych przez komunikację marketingową, pracowaliśmy także w mediach społecznościowych. Jednak w dość nietypowy sposób – bez własnego profilu.  Celem było uniknięcie nagromadzenia hejtu w miejscu, które po otwarciu Forum miało być przyjazne i przyjemne dla użytkowników.  

    To jednak nie oznacza, że nie wsparliśmy działaniami obecności Forum w mediach społecznościowych. Przeciwnie – pokazaliśmy je z nieznanej i niespodziewanej strony, Jak? Zaprosiliśmy grupę Tweetup 3Miasto na budowę Forum Gdańsk, podczas której goście na bieżąco komentowali wycieczkę i swoje doświadczenia na Twitterze. Z kolei pierwszego dnia wiosny, marcu, o 5 rano zorganizowaliśmy spotkanie dla najbardziej aktywnych użytkowników Instagrama z grupy Igers oraz fotoreporterów z Trójmiasta, żeby z dachu niegotowego jeszcze Forum pokazali, jak piękny widok będzie się rozpościerał z Forum Gdańsk. Działania te pomogły pokazać, jak Forum wpisuje się w przekonaniu najbardziej wpływowych influencerów z Trójmiasta, żeby obdarzyli Forum kredytem zaufania. 

    Nie do przecenienia jest tu zaufanie i otwartość, jakimi obdarzył nas inwestor – Multi oraz partner – Miasto Gdańsk. – „Działajcie” to najlepsze, co może usłyszeć agencja, obsługująca złożony temat. Kluczowa okazała się współpraca „z budową” – szybki przepływ informacji, wsparcie, poszukiwanie rozwiązań, a nie barier. Życzliwość. Bez tego byłoby bardzo trudno choćby tylko zrealizować przyjęty plan komunikacji 

    podkreśla Maciej Kuźmicz, prezes Inn|tu.

    Efekty 

    Gdańszczanie zaufali Forum Gdańsk. W weekend otwarcia (maj 2018) obiekt odwiedziło w sumie 180 tysięcy gości. Najgłośniejsi krytycy inwestycji znacznie zmniejszyli aktywność, a Forum na stałe wkomponowało się w gdański krajobraz, przyciągając w ciągu ostatnich 5. miesięcy ponad 6 milionów gości.  

    Zbudowana 25 lat temu Galeria Klif to jedno z pierwszych w Polsce centrów handlowych. Wypracowała wizerunek miejsca dla wymagających klientów. W ciągu ćwierćwiecza Gdyni przybyło więcej obiektów – adresowanych do szerszej grupy odbiorców. Badania pokazały rozwarstwienie klientów Galerii – na „wymagających” oraz „sąsiadów”, robiących tu codzienne zakupy. Żadna grupa nie wskazywała Klifu jako „swojego miejsca”. Każda odczuwała „niedopasowanie”. Taka opinia to powód do plotek i ryzyko odwracania się klientów. Rozwiązaniem okazała się kultura i patriotyzm lokalny, a efektem – Gdyński Galion za mecenat kultury.

    Galeria zwraca się do Inntu

    Opinia o Galerii Klif jako miejscu zarezerwowanym dla osób „wymagających” zaczęła negatywnie oddziaływać na odwiedziny i postrzeganie miejsca, zwłaszcza wobec zmian społecznych – egalitaryzacji mody oraz decyzji modowych koncernów o koncentracji marek w jednym miejscu (na co galeria była zbyt mała) lub o wyjściu z Polski. 

    Liderzy opinii wskazywali na „oderwanie Galerii” od miasta. Klif przestał być „nasz”. Monitoring mediów i Internetu pokazał, że o Klifie nie rozmawiano, nie budził zainteresowania, wydawał się zamknięty na otoczenie.  

    W mediach ukazywały się jedynie informacje o zamknięciach sklepów – bez wyjaśnienia, że dana sieć wycofuje się w ogóle z Polski. Zamieszczano też utyskiwania na pogarszającą się kondycję głównego operatora spożywczego – polskiej sieci, która ogłosiła upadłość. Choć żadne z tych działań nie obciąża zarządzających Galerią, połączenie tych zdarzeń z brakiem lokalnego zaangażowania, dało efekt w postaci pogłębiającej się negatywnej opinii o Galerii.  

    Konieczna była zmiana narracji, a przede wszystkim – znalezienie wspólnego mianownika dla grup klientów i zbudowanie u nich poczucia, że odwiedzając Klif są „u siebie”.  

    Na start – porozmawialiśmy. Głęboko i szczerze 

    Na wybór kierunku działania wpłynęły przede wszystkim wyniki warsztatu z Dyrekcją Galerii Klif – zarządzanie interesariuszami (metoda autorska Inntu) i ich pogłębienie w postaci wywiadów z liderami opinii. Ważna okazała się też nasza bardzo dobra znajomość lokalnego środowiska i jego emocji.  

    Przeprowadziliśmy sporo pogłębionych wywiadów: z reprezentantami klubów biznesowych, z wysokimi urzędniczkami z instytucji publicznych, z sąsiadami galerii, z przedstawicielami zawodów kreatywnych. Wszystkie te osoby znały Klif, większość – znała galerię od lat. Przeanalizowaliśmy także grupy fanów Gdyni na Facebooku pod kątem wpisów na temat Klifu. 

    Insighty były jednoznaczne – Klif jest „sztywny”, „zamknięty” na otoczenie. Nie jest „nasz”.  

    W mieście z morza i marzeń „Oddalenie od Gdyni” to poważny zarzut. Gdynia znana jest bowiem ze szczególnie silnego patriotyzmu lokalnego mieszkańców, objawiającego się m.in. dorocznym celebrowaniem urodzin miasta czy aktywnym poznawaniem jego historii w każdym aspekcie.  

    Strategia – Wróćmy do Gdyni  

    Wobec tych wniosków, za kluczowe uznaliśmy silne związanie Galerii Klif z Gdynią oraz pokazanie tej relacji w kilku odsłonach. 

    Główna narracja: Klif to najbardziej gdyńska galeria w Gdyni.  

    Przekazy: Klif to miejsce spotkań z modą, historią i kulturą Gdyni. To miejsce żyjące Gdynią i wspierające Gdynię oraz gdynian.  

    Hasło: Z miłości do Gdyni.  

    W efekcie zarekomendowaliśmy:  

    I wróciliśmy! Klif laureatem najważniejszej gdyńskiej nagrody kulturalnej! 

    Rekomendacje bez realizacji pozostają jedynie fajnymi pomysłami. By przekuć je w sukces, trzeba było zkasac rękawy.  

    Co osiągnęliśmy? (Lata 2018-2020) 

    1. Za działania organizowane we współpracy z Muzeum Miasta Gdyni galeria otrzymała nagrodę Gdyńskich Galionów w kategorii Mecenat kultury. 
    1. Liczba publikacji w mediach lokalnych (2019 – 2020): 589 
    1. Uczestnictwo w wernisażach – łącznie blisko 1000 uczestników (z uwagi na pandemię, ostatni wernisaż – online). Udział przedstawicieli świata kultury, autorów książek i albumów o Gdyni, władz lokalnych, liderów opinii). Liczba publikacji na temat wystaw: 114.  
    1. Konkurs „Z miłości do Gdyni” organizowany wraz z Dziennikiem Bałtyckim, pod patronatem Prezydenta Miasta Gdyni – 72 kandydatów, 95 tys. oddanych głosów (można było głosować kilka razy), 44 publikacje o konkursie.  

    Co nam pomogło? 

    Kluczem do sukcesu, za jaki uważamy znaczące zwiększenie obecności w mediach lokalnych, uzyskanie uznania ważnych w Gdyni instytucji oraz zbudowanie nowej, łączącej różne grupy klientów Galerii Klif było zebranie trafnych, choć bolesnych insightów. 

    Ważna okazała się także pogłębiona analiza wypowiedzi w liczącej 56 tys. użytkowników grupie na Facebooku oraz analiza wpisów w komentarzach pod artykułami w portalu trojmiasto.pl. Pozwoliło to na uchwycenie dominujących przekonań, co dało możliwość zbudowania własnej, bliskiej odbiorcom narracji.  

    Działania podjęte w czasie projektu są całkowicie niestandardowe dla galerii handlowych, wpisują się w mocny trend lokalności oraz działań osadzonych w tożsamości lokalnej i kulturze. W naszej ocenie mogą być inspirujące dla innych galerii, borykających się z problemami rosnącej konkurencji, zmian demograficznych, zmian oczekiwań klientów lub po prostu pragnących odzyskać swój głos.  

    Jednym z trudniejszych tematów społecznych, z jakim zmaga się Gdańsk, jest oddziaływanie Zakładu Utylizacyjnego na najbliższe otoczenie. Inntu, wspólnie z zakładem, wypracowało standardy powiadamiania o uciążliwościach. Nasze działania w ramach kampanii “Dlaczego z Szadółek nie pachnie” zaowocowały przyznaniem w 2021 nagrody Brązowego Spinacza w obszarze Public Affairs.  

    Mieszkańcy od lat skarżą się na uciążliwe zapachy generowane przez Zakład Utylizacyjny w Gdańsku. Piszą o tym regularnie media, aktywiści krytykują zakład i domagają się konkretnych rozwiązań. Problem jest złożony – z jednej strony rozwój miasta, którego dzielnice rozrastając się, zbliżyły się do granic zakładu. Z drugiej – charakter działalności ZU, który uniemożliwia całkowitą eliminację uciążliwości.

    Najtrudniejsze zadanie?

    Celem działań komunikacyjnych była zmiana sposobu prowadzenia dyskusji: rezygnacja z emocjonalnych oskarżeń i powrót do merytorycznej debaty. Zakład chciał dokładnie wiedzieć, jak wpływa na otoczenie i jak jest odbierany przez sąsiadów. Jednocześnie musiał też otwarcie powiedzieć mieszkańcom, że problem uciążliwości zapachowych nie zostanie zupełnie wyeliminowany.  

    Główną osią komunikacji stała się kampania „Dlaczego z Szadółek nie pachnie. Poznaj prawdę o śmiechach”.  Komunikaty koncentrowały się przede wszystkim na rzetelnym informowaniu o działalności zakładu, charakterze podejmowanych prac oraz na wpływie, jaki wywierają one na bliższe i dalsze otoczenie. W ramach kampanii wykorzystane zostały różnorodne narzędzia, między innymi komunikacja bezpośrednia – spotkania z radnymi, mailingi do deweloperów, a także monitorowanie zgłoszeń uciążliwości, pozwalające określić skalę problemu. 

    Informowaliśmy mieszkańców każdego dnia

    Częścią projektu stała się procedura codziennego raportowania o stanie prac w zakładzie, połączona z informacją na temat warunków meteorologicznych i ekspercką oceną prawdopodobieństwa pojawienia się uciążliwości zapachowych. Raport, pierwsze takie narzędzie w Polsce wykorzystywane w przedsiębiorstwie tego typu, wypracowany został wspólnie z Inntu. Jego powstanie poprzedzone było dokładną analizą benchmarków z innych branż oraz warsztatem, którego celem było zbudowanie struktury raportu a także świadomości, jak ważne jest transparentne przekazywanie informacji. Codzienny raport publikowany jest do dziś, w dni powszednie – można znaleźć go tu: 

    Działania komunikacyjne dotyczące uciążliwości zapachowych w Zakładzie Utylizacyjnym w Gdańsku kontynuowane były w 2022 roku w ramach kampanii REDU.

    Wspólnie z GreenWay Polska wypracowaliśmy znakomity dialog z interesariuszami. Jak to robimy?

    GreenWay Polska tworzy publiczną i prywatną infrastrukturę ładowania na terenie całej Polski. Nadrzędnym celem komunikacji naszego klienta jest propagowanie elektromobilności w Polsce.  Informowanie interesariuszy o rozwoju organizacji, kolejnych jej ruchach, aktualnym stanie branży z sukcesem realizujemy poprzez Social Media, artykułu blogowe, portale branżowe oraz inne kanały komunikacji.

    Wspólne działania doceniono w 2021 roku – GreenWay Polska otrzymał nagrodę e-mobility media Awards. W uzasadnieniu werdyktu napisano, że jest to najbardziej aktywna i cieszącą się zainteresowaniem opinii publicznej marka związana z infrastrukturą ładowania samochodów elektrycznych.

    Największe trudności 

    Jak przekonać Polaków do silników elektrycznych? To niezmiernie trudne zadanie. Przeciwników elektromobilności w Polsce nie brakuje. Nie brakuje im też argumentów. Źródłem prądu w Polsce jest głównie nieekologiczny węgiel. Rozwój sieci ładowania to bardzo długi proces, a na mapie Polski nie brakuje miejsc bez ładowarki. Ceny energii są rekordowe i nic nie zapowiada się, by szybko spadły. Elektromobilność to wciąż nowość narażona na dużą zmienność. Bez odpowiedniego przygotowania i elastyczności ciężko osiągać satysfakcjonujące wyniki.

    Jak wygenerowaliśmy taki wynik? 

    Z GreenWay, jak z każdym naszym klientem współpracujemy bardzo blisko. Pełne zaangażowanie z naszej i klienta strony, także w osobie samego prezesa GreenWay Polska, wraz z przemyślaną strategią działania, jakościowymi treściami oraz otwartością stworzyły silną relację pomiędzy marką a interesariuszami.  

    Ten ostatni element to klucz do sukcesu. Od samego początku rekomendujemy GreenWay otwartość i transparentność. Nie oszukujemy, tylko przekazujemy prawdziwe informacje o działalności, zaletach i wadach elektromobilności, przy okazji włączając do dyskusji zainteresowane strony. Bo nie wszystko zawsze jest idealne, zwłaszcza w nowej, dynamicznie rozwijającej się branży. I oczywiście, pozycja lidera, dokonania zespołu GreenWay, jak pozyskanie licznych partnerów i wkład w rozwój sieci ładowarek miały ogromny wpływ na sukces. Lecz z drugiej strony wygenerowały presję i skierowały wszystkie oczy na każdy ruch GreenWay. 

    Od nieznanej marki to lidera branży 

    Wspólnie z GreenWay Polska współpracujemy już ponad 4 lata – od samego początku działalności aktualnego lidera usług ładowania w kraju. Od 2018 roku wokół marki:  

    Marka GreenWay stała się nieodłącznym elementem szeroko definiowanej dyskusji o e-mobilności w mediach tradycyjnych i nowoczesnych. Ekwiwalent reklamowy na dzień tworzenia tego artykułu wynosi ponad 22,5 mln PLN. 

    Dokładnie 20 dni przed rozpoczęciem targów, usłyszeliśmy od klienta: “Mamy zgodę na dołączenie do stoiska zaprzyjaźnionej firmy, działamy!”. Każdy, kto kiedykolwiek przygotowywał się do uczestnictwa w tak dużym wydarzeniu, odwiedzanym przez tysiące ludzi, wie, że czas odgrywa kluczową rolę. Co udało nam się zrobić?

    Zaczęliśmy od opracowania planu – co musimy zrobić i na kiedy. 

    Po pierwsze – materiały drukowane. Zadania nie ułatwiał fakt, że najnowszy katalog, który klient chciał zaprezentować, był gotowy tylko w języku angielskim. Po tygodniu od otrzymania materiałów, dostarczyliśmy pierwszą – przetłumaczoną i opracowaną graficznie – wersję katalogu oraz ulotki, a trzy dni później ostateczne ich wersje zostały przekazane do drukarni. 

    Po drugie – stojaki reklamowe. Jak tylko poznaliśmy wymiary materiałów drukowanych, zabraliśmy się do szukania odpowiednich ekspozytorów. Okazało się to największym wyzwaniem ze względu na bardzo krótki czas realizacji. Po dwóch dniach intensywnego researchu i kontaktach z firmami wykonawczymi, otrzymaliśmy wizualizację stoiska i po kilku poprawkach zleciliśmy wykonanie. 

    Całość działań, wraz z dostarczeniem materiałów do hali wystawowej domknęliśmy na dwa dni przed rozpoczęciem Targów! Zwieńczeniem było nasze uczestnictwo trzeciego dnia – nie obyło się bez benchmarków, inspirujących rozmów i listy pomysłów na kolejne wydarzenia.

    Jesienią 2022 mieliśmy okazję dwukrotnie spotkać się z młodzieżą z gdańskich szkół średnich, w ramach projektów prowadzonych przez Gdańską Fundację Przedsiębiorczości. Nie były to bynajmniej spotkania jednostronne. Wszyscy zakończyliśmy je z nowymi doświadczeniami i przemyśleniami. Jakimi – odpowiedź poniżej.

    Gdańska Fundacja Przedsiębiorczości jest instytucją nakierowaną na pomoc w tworzeniu i rozwoju innowacyjnych startupów oraz mikro, małych i średnich przedsiębiorstw w Gdańsku. Wspiera również działalność Młodzieżowej Rady Startera oraz łączy świat biznesu i edukacji. To właśnie w tej ostatniej gałęzi działalności Startera mamy okazję brać udział. 

    Kim są młodzi działający w Gdańskiej Fundacji Przedsiębiorczości? 

    Młodzież, z którą się spotykaliśmy, była bardzo nastawiona na aspekty praktyczne. Interesują ich tematy związane z zarządzaniem sobą w czasie, prowadzeniem działalności, pracy w agencji komunikacyjnej. Co ciekawe, w każdym z wątków przeplatają się światy online i offline. Młodych interesowało, jakie aplikacje można wykorzystać do porządkowania zadań lub mierzenia czasu stosując metodę Pomodoro, jak sprzedawać online, kulisy e-commerce, lub to czy praca zdalna ma jakiekolwiek minusy.  

    “Młodzież była bardzo nastawiona na aspekty praktyczne (…) w każdym z wątków przeplatają się światy online i offline” 

    Czy to “zasługa” generacji? 

    “Młodzi Startera” to uczniowie szkół średnich, reprezentanci pokolenia Z. Czym w teorii wyróżniają się urodzeni w latach 1995 – 2012? Według raportu1 z badania przeprowadzonego przez EY i organizację JA Worldwide, są to osoby posiadające wyjątkową swobodę poruszania się i funkcjonowania jednocześnie w świecie online i offline. Potwierdzają to poruszane tematy i zadawane pytania. Jak czytamy w raporcie, generacja Z jest pewna siebie, kładąca nacisk na work-life balance, z silną potrzebą przebywania w grupie – zarówno online jak i offline. To, co również zaobserwowaliśmy, są przytłoczeni wizją stopniowego, trwającego lata budowania kariery zawodowej, a ich życie zawodowe i prywatne musi tworzyć spójną, uzupełniającą się całość.  

    Uczmy się od młodych 

    Spojrzenie na świat, na przyszłość, na życie zawodowe przez licealistów jest z pewnością odmienne od naszego. Jednak my również możemy się od nich uczyć. Sposób pozyskiwania przez nich wiedzy i informacji działa na zasadzie just in time learning – chcą mieć i wiedzieć wszystko w momencie powstania potrzeby – w końcu wszyscy mamy to na wyciągnięcie ręki (z telefonem). Również niskie poczuciem strachu przed podejmowanym ryzykiem i zacieranie granic – zarówno tych geograficznych, jak i między online i offline.  

    Projekty komunikacyjne mają dwie twarze: jedna to ta efektowna, polegająca na kreacji idealnej strategii i jej realizacja, druga to żmudna część stworzenia takiego zaplecza administracyjnego, by projekt spełnił założone kryteria i był dostarczony na czas.

    Uwielbiam moment burzy mózgów w naszym zespole, kiedy zaczyna rodzić się strategia komunikacji. Odbywają się wtedy gorące dyskusje o tym, co chcemy zakomunikować, jakich narzędzi użyć – kreatywne pomysły sypią się jak z rękawa. Czuje się wówczas, że projekt zaczyna żyć nowym życiem.  

    Jednak aby kreatywne projekty mogły powstać i być odpowiednio zrealizowane, potrzebne jest duże wsparcie administracyjne. Bez dobrego zaplecza komunikacja pozostanie tylko pomysłem. Jak to zrobić, by tak nie było? 

    Stworzenie skutecznej komunikacji jest procesem wielu elementów połączonych ze sobą, z których każdy odgrywa kluczową rolę dla powodzenia całego przedsięwzięcia.  

    Dla naszego klienta, Elbląskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, przygotowaliśmy kampanię, której celem było pozyskanie nowych klientów. Zadanie nie było proste, ponieważ musieliśmy zachęcić mieszkańców do przyłączenia swoich budynków do miejskiej sieci ciepłowniczej.

    Celem kampanii było także zachęcenie mieszkańców Elbląga do wcześniejszego zaplanowania przyłączenia budynków do sieci – wraz z klientem chcieliśmy pokazać, że jest to proces dłuższy, wymagający przygotowania zarówno ze strony przyszłego odbiorcy ciepła, jak i klienta. Aby do tego zachęcić, klient przygotował promocję – odroczenie płatności za moc zamówioną do momentu faktycznego uruchomienia poboru ciepła.   

    Mix działań dostosowany do odbiorców 

    Przed rozpoczęciem kampanii poprosiliśmy naszego klienta o przygotowanie tzw. białych plam, czyli listy adresowej budynków, które nie były przyłączone do sieci i które stosunkowo łatwo można było przyłączyć.  

    Dzięki temu wykazowi widzieliśmy, w których miejscach mamy położyć większy nacisk na działania outdoorowe. Kampania w przestrzeni miejskiej trwała ponad miesiąc i objęła ekspozycję 500 plakatów w wiatach przystankowych. Wykorzystaliśmy również dwanaście słupów ogłoszeniowych. 

    Radio ESKA Elbląg oraz Radio Olsztyn wyemitowały łącznie 300 spotów o długości 30 sek. Współpracowaliśmy też z lokalnymi mediami – artykuły sponsorowane pojawiły się w portalach portel.pl oraz info.elblag.pl, a w drukowanym wydaniu Dziennika Bałtyckiego pojawił się materiał zachęcający do podłączeń. Media branżowe – energetyczne, komunalne i marketingowe otrzymały informację prasową mówiącą o rozpoczęciu kampanii.   

    Działania w Internecie obejmowały Facebook Ads oraz emisję banerów online w portalach portel.pl, info.elblag.pl oraz dziennikelblaski.pl.   

    Efekty?   

    Zainteresowanie możliwością przyłączenia do EPEC było bardzo duże. Wynikiem działań było zwiększenie zapytania do Działu Sprzedaży o możliwość przyłączenia budynku do sieci o 47% niż w roku poprzednim.

    Podczas spotkania z młodymi ludźmi z klas technikum o profilu marketingowo-reklamowym w  Inkubatorze Starter Olga Szudzik i Małgorzata Pryśko-Grobelna z  zespołu Inntu opowiadały o szczegółach pracy w branży komunikacji marketingowej.

    Czym różni się PR od marketingu? Dlaczego praca w agencji nie jest dla każdego? Czy trzeba ukończyć specjalne studia, żeby pracować w agencji komunikacyjnej? Jakie kompetencje są w Inntu niezbędne? Na te oraz wiele innych pytań miałyśmy przyjemność odpowiadać w Inkubator Starter.  

    Dwugodzinna rozmowa w formie wywiadu miała na celu przybliżenie uczestnikom spotkania tajników naszej pracy w agencji komunikacyjnej. To, co szczególnie interesowało uczestników, to ścieżka zawodowa i edukacyjna prowadząca do pracy w agencji. Spotkanie było inspirujące również dla nas – czasem warto wrócić do początków i przypomnieć sobie jak zaczynałyśmy naszą przygodę z komunikacją marketingową 🙂